Homecoming !
Chcialabym miec cos takiego w Polsce, ale tutaj to nie bylo nic specjalnego :)
1 dzien - moro
2 dzien - sportowy dzien w ktory musielismy zalozyc nasze stroje
3 dzien - rozowy dzien
4 dzien -my jako seniors musielismy sie przebrac za bobasy
5 dzien- czerwoy, niebieski , bialy (kolory szkoly)
Ogolnie myslalam ze wiecej osob sie przebieze ,ale w czwartek niektorzy patrzyli na nas troche jak na ufolodkow ;p. No trudno. Gdyby w polce bylo cos takiego mozna by sie przebrac nie zastanawiajac sie co pomysla sobie amerykanie i czy powaznie sie przebiora :)
Ostatniego dnia freshmans, soptmore, juniors i seniors odgrywali smieszne przedstawienie podczas lunchu. Niestety nie dopchalam sie zeby zobaczyc przedstawienie seniorow, bylo mnnustwo ludzi. Widzialam za to pozostale, bylo extra :D Nie mam za duzo zdjec, w sumie nie wiem czemu.
Ostatniego dnia odbyl sie mecz footballu i jakis mini bal nie mam pojecia co to bylo bo nie poszlam :)
POZDRAWIAM ;)
niedziela, 13 października 2013
Urodziny !
No wiec pare dni temu mialam urodziny i postanowilam opisac tutaj ten dzien , bo chce go zapamietac i wspominac.
Byl to dzien jak codzien zaczal sie o 00:15 gdzie moi host rodzice zaspiewali mi tak slodko stolat ze zaluje ze tego nie nagralam <3 !
Rano dostalam od mojej host siosty dwa lakiery i gumy :) Dzien w szkole toczyl sie dosc normalnie pocz tego ze slyszalam co jakis czas Happy Birthday :) od osob ktore pamietaly ze mam urodziny. Bardzo milo zaskoczyla mnie Maja (exchange studentka z niemiec) ktora dala mi drobiazg, byla to koperta w ktorej bylo napisane "wszystkiego najlepszego " po polsku <3 i zyczenia po angielsku , oraz zaproszenie na film do kina (ktore nie mamy pojecia gdzie jest w naszym WIELKIM MIESCIE) xD.
Po szkole dostalam od hosto rodzicow 12 lakierow dzien pelen lakierow ;p i termos ktory utrzymuje cieplo i chyba przedewszystkim zimno co jest tu bardzo popularne. Niewiedziec czemu wszyscy amerykanie czy cieplo czy zimno oni dodaja lodu do wszelkich napojow ;o.
Nastepnie wybralismy sie do restauracji w korej pospiesznie musielismy zjesc obiad, poniewaz za chwile miala sie zaczac nasz mecz w siatke :) Byla to restauracja o wystroju footballu amerykanskiego , kelnerki chodzily w strojach naszej szkoly i szkoly z ktora rewalizujemy :)
To byl chyba najlepszy mecz od kad tu jestem. WYGRALYSMY! :D Druzyna zaspiewala mi stolat przy rozgrzewce a host mama przyszla na mecz z balonami troche przyps hahahah no ale to urocze z jej strony :).
Akurat tego dnia wymienialysmy sie prezentami, nie mam pojecia czemu. Cos takiego jak u nas na mikolajki. Losujemy osobe i mialysmy kupic jej cos okolo 5$ :) Dostalam krem , oraz cukierki na urodziny :)
Po powrocie do domu hosci zaspieawali mi znow happy birth day i przyniesli ciasto :)
Dzien zaliczam do udanych i mo
ze nie byl jakis szczegolny, ale mysle ze fajnie jest przezyc urodziny w usa :) !!
Byl to dzien jak codzien zaczal sie o 00:15 gdzie moi host rodzice zaspiewali mi tak slodko stolat ze zaluje ze tego nie nagralam <3 !
Rano dostalam od mojej host siosty dwa lakiery i gumy :) Dzien w szkole toczyl sie dosc normalnie pocz tego ze slyszalam co jakis czas Happy Birthday :) od osob ktore pamietaly ze mam urodziny. Bardzo milo zaskoczyla mnie Maja (exchange studentka z niemiec) ktora dala mi drobiazg, byla to koperta w ktorej bylo napisane "wszystkiego najlepszego " po polsku <3 i zyczenia po angielsku , oraz zaproszenie na film do kina (ktore nie mamy pojecia gdzie jest w naszym WIELKIM MIESCIE) xD.
Po szkole dostalam od hosto rodzicow 12 lakierow dzien pelen lakierow ;p i termos ktory utrzymuje cieplo i chyba przedewszystkim zimno co jest tu bardzo popularne. Niewiedziec czemu wszyscy amerykanie czy cieplo czy zimno oni dodaja lodu do wszelkich napojow ;o.
Nastepnie wybralismy sie do restauracji w korej pospiesznie musielismy zjesc obiad, poniewaz za chwile miala sie zaczac nasz mecz w siatke :) Byla to restauracja o wystroju footballu amerykanskiego , kelnerki chodzily w strojach naszej szkoly i szkoly z ktora rewalizujemy :)
To byl chyba najlepszy mecz od kad tu jestem. WYGRALYSMY! :D Druzyna zaspiewala mi stolat przy rozgrzewce a host mama przyszla na mecz z balonami troche przyps hahahah no ale to urocze z jej strony :).
Akurat tego dnia wymienialysmy sie prezentami, nie mam pojecia czemu. Cos takiego jak u nas na mikolajki. Losujemy osobe i mialysmy kupic jej cos okolo 5$ :) Dostalam krem , oraz cukierki na urodziny :)
Po powrocie do domu hosci zaspieawali mi znow happy birth day i przyniesli ciasto :)
Dzien zaliczam do udanych i mo
ze nie byl jakis szczegolny, ale mysle ze fajnie jest przezyc urodziny w usa :) !!
Dostalam tez mega filmik i to zdjecie od moich znajomych w polsce <3
KOCHAM WAS I DZIEKUJE ;***
Bell game !
Bell game - to najwazniejsza gra w roku w naszej szkole (oczywiscie footballu amerykanskiego). Toczcy sie ona pomiedzy nasza szkola a szkola z ktora walczymy w naszym miescie Oroville HS. Gra jest tak wazna poniewaz graja o wielki stary dzwon ktory ma chyba z 50 lat i kto wygra ten zabiera go na caly rok!
Byl to rowniez moj pierwszy mecz footballu, wiec bylam podekscytowana tym calym wydarzeniem. Wielki moze nie tak mega wielki ,ale dosc duzy stadion. To wszystko bylo takie amerykanskie. Trybuny po jednej stronie widnialy w kolorach bialo, czerwono, niebieskich czyli w barwach naszej szkoly, a po drugiej stronie widac bylo zloty z fioletowym. Kompletnie nie rozumialam zasad, choc kolezanka usilowala mi wytlumaczyc, nie mam pojecia co sie tam dzialo . Klaskalam wtedy kiedy ona i krzyczalam udajac szczesliwa calkiem nieswiadoma czemu :p hahahaha ! Biegli z pilka , potem wracali (wogle nie widzialam pilki) to wszystko dzialo sie tak szybko :D hahaha . No ale ciesze sie ze bylam , choc nie wiem czy chce pojsc jeszcze raz ;p. Wszystko to trwalo strasznie dlugo , pod koniec bylam juz tak znudzona ze jedyne co robilam to siedzialam i ziewalam patrzac jak zawodnicy zawziecie biegaja po idealnie zielonej trawie.
Najbardziej podobalo mi sie jak jeden zlapal biegnacego za kostke robiac przy tym mega wslizg, to wygladalo tak profesjonalnie.
PS:. Przepraszam ze nie pisalam tak dlugo , i teraz jest tak malo ,ale ostatnio nie mam totalnie na nic weny.
Byl to rowniez moj pierwszy mecz footballu, wiec bylam podekscytowana tym calym wydarzeniem. Wielki moze nie tak mega wielki ,ale dosc duzy stadion. To wszystko bylo takie amerykanskie. Trybuny po jednej stronie widnialy w kolorach bialo, czerwono, niebieskich czyli w barwach naszej szkoly, a po drugiej stronie widac bylo zloty z fioletowym. Kompletnie nie rozumialam zasad, choc kolezanka usilowala mi wytlumaczyc, nie mam pojecia co sie tam dzialo . Klaskalam wtedy kiedy ona i krzyczalam udajac szczesliwa calkiem nieswiadoma czemu :p hahahaha ! Biegli z pilka , potem wracali (wogle nie widzialam pilki) to wszystko dzialo sie tak szybko :D hahaha . No ale ciesze sie ze bylam , choc nie wiem czy chce pojsc jeszcze raz ;p. Wszystko to trwalo strasznie dlugo , pod koniec bylam juz tak znudzona ze jedyne co robilam to siedzialam i ziewalam patrzac jak zawodnicy zawziecie biegaja po idealnie zielonej trawie.
Najbardziej podobalo mi sie jak jeden zlapal biegnacego za kostke robiac przy tym mega wslizg, to wygladalo tak profesjonalnie.
PS:. Przepraszam ze nie pisalam tak dlugo , i teraz jest tak malo ,ale ostatnio nie mam totalnie na nic weny.
wtorek, 17 września 2013
San Francisko !
Pare dni temu wybralismy sie do San Francisko, poniewaz moi hosci mieli jakas umowiona wizyte u lekarza. Byl to wtorek, wiec musialysmy opuscic szkole :D , spalam cala droge obudzilam sie toz przed Golden Gate Bridge. Mam pare zdjec mostu ale sa dosc niewyrazne ;C
Z daleka San Francisko przypomina troche Nowy York, ale wcale tak nie jest. Na samym wjezdzie czulam sie troche jak na jakis przedmiesciach ,albo we Wloszech. Stalo tam mnostwo scisnietych ze soba roznokolorowych domkow, wygladalo to slodko :D. Ogolnie spodziewalam sie jakiegos ogromniastego miasta cos ala NY, a odnioslam wrecz przeciwne wrazenie. Moze temu ze nie zwiedzilam calosci , bo bylam tylko w szpitalu w restauracji i chwile przy oceanie :). Miasto wydalo mi sie jak by stalo na jakiejs mega gorze, nie polecam jezdzic tam rowerem XD. Co chwile zjezdzalismy i wjezdzalismy na jakas gorke masakra, a jak zaparkowalismy to myslalam ze samochod za chwile zjedzie sobie sam na dol i wszytkich zgniecie :O!
W poczekalni w szpitalu poznalam jakiegos milego dziadka, bo oczywiscie tu kazdy z kazdym rozmawia. Host tata robil sobie z nas jaja jak zwykle, a na koniec uciekl od nas bo twierdzil ze wstyd z nami siedziec hahahaha :).
Ogolem rodzinka jest spoko, nie jedza samych fastfoodow jak typowi amerykanie uff bo chyba bym umarla. Ogolnie host tata ma korzenie italianskie wiec bardzo czesto mamy jakies wloskie potrawy na obiad.
W szkole tez wszystko dobrze, i bardzo ciesze sie ze zmienilam u.s history na pe , bo tam przynajmniej poznalam pare osob. Z nauka jako tako idzie, problem jest w tym ze nie wszystko rozumiem. Dzis mialam test z matmy ;/ i z wfu . Tak wlasnie tak z wfu ;o tez bylam w szkoku, ale oni maja tu jakies dziwne tradycje robienia pisemnych testow z wfu.. masakra. Biegamy w kazdy poniedzialek i srode, robimy pompki. W zyciu sie w Polsce nie nacwiczylam tyle co tutaj szoook :D !
Homesick jeszcze mnie nie dopadl, ale tesknie za ludzmi ktorych zostawilam w domu i zaluje czasem ze nie ma mnie z nimi, ale tu tez jest ekstra :).
Czekam na nastepne spotkanie exchangow, zeby spotkac sie znow z Ada i innymi wymiencami :)
Ja w SF :D
Z daleka San Francisko przypomina troche Nowy York, ale wcale tak nie jest. Na samym wjezdzie czulam sie troche jak na jakis przedmiesciach ,albo we Wloszech. Stalo tam mnostwo scisnietych ze soba roznokolorowych domkow, wygladalo to slodko :D. Ogolnie spodziewalam sie jakiegos ogromniastego miasta cos ala NY, a odnioslam wrecz przeciwne wrazenie. Moze temu ze nie zwiedzilam calosci , bo bylam tylko w szpitalu w restauracji i chwile przy oceanie :). Miasto wydalo mi sie jak by stalo na jakiejs mega gorze, nie polecam jezdzic tam rowerem XD. Co chwile zjezdzalismy i wjezdzalismy na jakas gorke masakra, a jak zaparkowalismy to myslalam ze samochod za chwile zjedzie sobie sam na dol i wszytkich zgniecie :O!
W poczekalni w szpitalu poznalam jakiegos milego dziadka, bo oczywiscie tu kazdy z kazdym rozmawia. Host tata robil sobie z nas jaja jak zwykle, a na koniec uciekl od nas bo twierdzil ze wstyd z nami siedziec hahahaha :).
Ogolem rodzinka jest spoko, nie jedza samych fastfoodow jak typowi amerykanie uff bo chyba bym umarla. Ogolnie host tata ma korzenie italianskie wiec bardzo czesto mamy jakies wloskie potrawy na obiad.
W szkole tez wszystko dobrze, i bardzo ciesze sie ze zmienilam u.s history na pe , bo tam przynajmniej poznalam pare osob. Z nauka jako tako idzie, problem jest w tym ze nie wszystko rozumiem. Dzis mialam test z matmy ;/ i z wfu . Tak wlasnie tak z wfu ;o tez bylam w szkoku, ale oni maja tu jakies dziwne tradycje robienia pisemnych testow z wfu.. masakra. Biegamy w kazdy poniedzialek i srode, robimy pompki. W zyciu sie w Polsce nie nacwiczylam tyle co tutaj szoook :D !
Homesick jeszcze mnie nie dopadl, ale tesknie za ludzmi ktorych zostawilam w domu i zaluje czasem ze nie ma mnie z nimi, ale tu tez jest ekstra :).
Czekam na nastepne spotkanie exchangow, zeby spotkac sie znow z Ada i innymi wymiencami :)
Ja w SF :D
niedziela, 8 września 2013
Barbecue !
Wczoraj koordynatorka z CIEE zosrganizowala dla nas i naszych hostow grila :D. Przyjechalo sporo wymiencow, ktorzy mieszkaja teraz niedaleko sacramento. Na poczatku bardzo sztywno weszlysmy do srodka nie wiem wogle w jakim celu bo bylo tak nudno, ale przyszla Ada (pozdrwiam :*) i w koncu moglam rozmawiac po polsku <3333 dziwne uczucie hahaha stalysmy pod sciana jak dwa odlutki i rozmawialysmy po polsku chociaz koordynatorka krzyczala ze mamy mowic po angielsku, ale kto by tam sluchal w takiej sudownyj chwili, gdy mozna porozmawiac z polakiem :D.
Po dluzszej chwili usiadlysmy przy stole popijajac lemoniade z czerwonych kubeczkow, nie za dlugo, bo zgonili nas na trawe i kazali po kolei sie przedstawiac i mowic o swojej szkole i hostach. Potem pisalismy swoje imiona na karteczkach i gadalismy, a pod koniec gdy burczalo nam juz w brzuchach byl "grill" , czyli hot-dogi i hamburgery, wiec zjadlysmy tylko arbuza. Po czym usilnie z ada usilowalysmy zrobic sobie zdjecie, ale niestety nasze twarze nie pozwolily nam na wykonanie jakiegos sensownego hahaha :) .
Zeby dostac ten oto przesliczny tort trzeba bylo powiedziec co sie chce zrobic wyjerzdzaja z usa, czy cos takiego. W sumie nawet nie wiem co poweidzialam, bo to bylo jakies glupie no ale trudno :).
Byla tam tez Pani Beata, polka. I poznalam wielu exchangow, z ktorymi mam nadzieje jeszcze sie spotkamy, bo na prawde milo spedzilam czas :).
Po powrocie do domu przypomnilysmy sobie, ze nasza host mama ma jutro urodziny, a my nic nie mamy. Wiec jak hosci poszli spac zabralysmy sie do pieczenia ciasta niespodzianki. Trwalo to wszystko do 4 w nocy, ciasto nie wyszlo , a host mama na koniec sie obodzila i spytala co my u licha pieczemy hahahahaha , no ale ucieszyla sie jak uslyszala ze to ciasto nniespodzianka dla niej i nawet rano zjadla kawalek i o dziwo sie nie zatrula :O hahahhaa
No i na koniec jeszcze pare fotek z barbecue:
Po dluzszej chwili usiadlysmy przy stole popijajac lemoniade z czerwonych kubeczkow, nie za dlugo, bo zgonili nas na trawe i kazali po kolei sie przedstawiac i mowic o swojej szkole i hostach. Potem pisalismy swoje imiona na karteczkach i gadalismy, a pod koniec gdy burczalo nam juz w brzuchach byl "grill" , czyli hot-dogi i hamburgery, wiec zjadlysmy tylko arbuza. Po czym usilnie z ada usilowalysmy zrobic sobie zdjecie, ale niestety nasze twarze nie pozwolily nam na wykonanie jakiegos sensownego hahaha :) .
Zeby dostac ten oto przesliczny tort trzeba bylo powiedziec co sie chce zrobic wyjerzdzaja z usa, czy cos takiego. W sumie nawet nie wiem co poweidzialam, bo to bylo jakies glupie no ale trudno :).
Byla tam tez Pani Beata, polka. I poznalam wielu exchangow, z ktorymi mam nadzieje jeszcze sie spotkamy, bo na prawde milo spedzilam czas :).
Po powrocie do domu przypomnilysmy sobie, ze nasza host mama ma jutro urodziny, a my nic nie mamy. Wiec jak hosci poszli spac zabralysmy sie do pieczenia ciasta niespodzianki. Trwalo to wszystko do 4 w nocy, ciasto nie wyszlo , a host mama na koniec sie obodzila i spytala co my u licha pieczemy hahahahaha , no ale ucieszyla sie jak uslyszala ze to ciasto nniespodzianka dla niej i nawet rano zjadla kawalek i o dziwo sie nie zatrula :O hahahhaa
No i na koniec jeszcze pare fotek z barbecue:
sobota, 31 sierpnia 2013
Pierwszy dzien szkoly :)
Pierwszego dnia szkoly wstalam bardzo wczesnie kolo 5:40, chyba jeszcze do konca sie nie przestawilam :). Bylam mega zestresowana , ja i Alice. Szkole widzialysmy raz jadac do domu z lotniska zajechalismy i dostalysmy plan zeby sie niezgubic :). Nie byla strasznie olbrzymia, ale wszystkie klasy byly oddzielnie a korytarz na podworku. Amerykanie to na prawde bardzo mili i pozytywni ludzie, kazdy zaczepia i jest gotowy do pomocy :).
A wiec na pierwszego dnia host mama zawiozla nas odrobine przed czasem zebysmy mogly spokojnie trafic do klasy i wziac podreczniki. Oczywiscie zanim jeden z uczniow oprowadzil nas po szkole minelo pol lekcji i weszlysmy spoznione. Pan od algebry wygladal jak by wogle go nie obchodzilo, ze weszlysmy do klasy. Powiedzialysmy ze jestesmy exchange students z Polski i Niemiec, a on kazal nam usiasc, potem tylko chwile z nami porozmawial. Nastepna byla ekonomia, klasa ekonomiczna byla dosc halasliwa wiec jak weszlam to od razy zaczely sie wrzaski skad jestem, co tu robie, na ile przyjechalam i takie tam. Ten nauczyciel wydal sie bardziej przyjazny niz facet z matmy. Potem mialam US history, okazalo sie ze zona nauczycciela jest polskiego pochodzenia, tak czy inaczej zamienilam historie na P.E, bo okazalo sie, ze jednak nie moge pisac hsd ;((( . Nastepna lekcja to byl angielski , bardzo nudny. Na koniec gitara i health.
Z Alice dostalysmy ksiazki i jedna szafke na wspole, z ktora mamy problemyzeby ja otworzyc :). Wszyscy uczniowie traktuja nas jak atrakcje turystyczna. Podchodza pytaja skad jestesmy na jak dlugo przyjechalysmy i mowia zebysmy powiedzialy cos w swoim jezyku.
Z jezykiem nie jest tak zle, ale tez nie jest najlepiej. Czasem musza mi powtarzac po pare razy, a na lekcji niektore slowa wogle nie sa mi znane, no i czekam na tenmoment, az po miesiacu w koncu zalapie i bede normalnie moglasie porozumiewac, ze swiatem :)
Zapisalam sie na siatkowke i bylam juz na jednym treningu, bylo mega :D !
Na wf-ie dopadly nas dziewczyny ktore nawijaly tak szybko z podniecenia ze jestesmy wymiencami ze ledwo co dalo sie zrozumiec. Zadawaly mega wiele pytan, az sie zmeczylam :)
Teraz juz minal tydzien szkoly i jest o wiele lepiej, ale ciesze sie ze jest w koncu weekend i moge polezec przed komputerem i pogdac sobie po polsku :D
Ps: jak narazie nie mam zadnych zdjec ze szkoly, ale postaram sie jakies zrobic :)
A wiec na pierwszego dnia host mama zawiozla nas odrobine przed czasem zebysmy mogly spokojnie trafic do klasy i wziac podreczniki. Oczywiscie zanim jeden z uczniow oprowadzil nas po szkole minelo pol lekcji i weszlysmy spoznione. Pan od algebry wygladal jak by wogle go nie obchodzilo, ze weszlysmy do klasy. Powiedzialysmy ze jestesmy exchange students z Polski i Niemiec, a on kazal nam usiasc, potem tylko chwile z nami porozmawial. Nastepna byla ekonomia, klasa ekonomiczna byla dosc halasliwa wiec jak weszlam to od razy zaczely sie wrzaski skad jestem, co tu robie, na ile przyjechalam i takie tam. Ten nauczyciel wydal sie bardziej przyjazny niz facet z matmy. Potem mialam US history, okazalo sie ze zona nauczycciela jest polskiego pochodzenia, tak czy inaczej zamienilam historie na P.E, bo okazalo sie, ze jednak nie moge pisac hsd ;((( . Nastepna lekcja to byl angielski , bardzo nudny. Na koniec gitara i health.
Z Alice dostalysmy ksiazki i jedna szafke na wspole, z ktora mamy problemyzeby ja otworzyc :). Wszyscy uczniowie traktuja nas jak atrakcje turystyczna. Podchodza pytaja skad jestesmy na jak dlugo przyjechalysmy i mowia zebysmy powiedzialy cos w swoim jezyku.
Z jezykiem nie jest tak zle, ale tez nie jest najlepiej. Czasem musza mi powtarzac po pare razy, a na lekcji niektore slowa wogle nie sa mi znane, no i czekam na tenmoment, az po miesiacu w koncu zalapie i bede normalnie moglasie porozumiewac, ze swiatem :)
Zapisalam sie na siatkowke i bylam juz na jednym treningu, bylo mega :D !
Na wf-ie dopadly nas dziewczyny ktore nawijaly tak szybko z podniecenia ze jestesmy wymiencami ze ledwo co dalo sie zrozumiec. Zadawaly mega wiele pytan, az sie zmeczylam :)
Teraz juz minal tydzien szkoly i jest o wiele lepiej, ale ciesze sie ze jest w koncu weekend i moge polezec przed komputerem i pogdac sobie po polsku :D
Ps: jak narazie nie mam zadnych zdjec ze szkoly, ale postaram sie jakies zrobic :)
Welcom to America !
Po pierwsze przepraszam, ze tak dawno nie pisalam :C, ale nie mialam dostepu do kompa, a potem nie bylo zbytnio czasu.
Jestem w Ameryce juz od 10 dni ! <333 no, ale zaczne od poczatku :)
Poniedzialek byl ostatnim dniem w domu, bo we wtorek rano juz lecielam wiec musialam spac w hotelu. Pozegnanie z rodzinka i przyjaciolmi bylo bardzo ciezkie, zreszta jak wszystkie pozegnania ;(. Wyjechalismy kolo 18 wiec poznym wieczorem dotarlismy do hotelu w warszawie i od razu polozylismy sie spac. Rano bylam tak zestresowana ze zastanawialam sie co ja wogle wyprawiam ;) a jak wsiedlismy do samochdu to myslalam ze zejde na zawal. No ale nastala ta chwila w ktorej musialam sie rozstac z rodzicami ;c to bylo bardz bardz bardzo smutne, czulam sie wtedy zle jak bym miala juz nigdy ich nie zobaczyc :( no ale poszlam , przeszlam przez bramki pomachalam ostatni raz :(( znalazlam swoj gate i usiadlam. Do tej pory nie wierzylam ze to wszystko dzieje sie na prawde. Pierwszy lot do Dusseldorfu trwal okolo 2h, na lotnisku spotkalam moja host siostre. Z nia i z grupa niemcow polecielismy do Newarku nieopodal New York-u :D lot byl dosc dlugi ale jakos szybko zlecialo, bo przed wejsciem na poklad dowiedzialam sie ze fundacja zmienila mi miejsce na biznes klase szok <3 Pierwsze wrazenie New York-u z lotu ptaka niesamowite, malo nie posikalam sie ze szczescia :D Odebrali nas ludzie z fundacji i pojechalismy do hotelu w ktorym spedzilismy nastepne 3 dni. Bylam w pokoju z meksykanka i wietnamka :). Zwiedzalismy duzo , bylismy na Empire State Bulding i plynelismy statkiem zobaczyc statue. Mielismy tez troche czasu na zakupy :) Pierwsze amerykanskie "smieciowe zarcie" mam za soba :D. Zolte taksowki i ogromne wierzowce, poprostu marzenie <3 te 3 dni beda nie zapomniane i jeszcze na pewno chce tam kiedys wrocic :)
Nastepny lot byl rownie dlugi bo az do San Francisko. Myslalysmy ze sie spoznimy na samolot, ale na szczescie sie opoznil i musialysmy jeszcze dlugo czekac -_- lot do Chico trwal okolo 50 min. Stresowalysmy sie niesamowicie przed spotkaniem naszych hostow, ale wszystko bylo dobrze :) czekali na nas z balonikami koloru flagi usa <3. przytulilismy sie na powitanie troche sztywno, no ale wiadomo jak to na poczatku XD. Dom maja przepiekny, basen , bilard poprostu marzenie <3 Mam wlasny pokoj nie wiedziec czzemu jest w nim lodowka i mikrofalowka :p
Mialam weekend na przygotowanie sie do szkoly, wiec troche malo :)
Ps: zaraz sklece jakass notke o pierwszym dniu szkoly :) Jak narazie wszystko jest lepiej niz myslalam <3
Widok z Empire State Bulding
ja i reszta exchangow z mojej grupy
mms<3
yellow cab <3
Statue of liberty
Jestem w Ameryce juz od 10 dni ! <333 no, ale zaczne od poczatku :)
Poniedzialek byl ostatnim dniem w domu, bo we wtorek rano juz lecielam wiec musialam spac w hotelu. Pozegnanie z rodzinka i przyjaciolmi bylo bardzo ciezkie, zreszta jak wszystkie pozegnania ;(. Wyjechalismy kolo 18 wiec poznym wieczorem dotarlismy do hotelu w warszawie i od razu polozylismy sie spac. Rano bylam tak zestresowana ze zastanawialam sie co ja wogle wyprawiam ;) a jak wsiedlismy do samochdu to myslalam ze zejde na zawal. No ale nastala ta chwila w ktorej musialam sie rozstac z rodzicami ;c to bylo bardz bardz bardzo smutne, czulam sie wtedy zle jak bym miala juz nigdy ich nie zobaczyc :( no ale poszlam , przeszlam przez bramki pomachalam ostatni raz :(( znalazlam swoj gate i usiadlam. Do tej pory nie wierzylam ze to wszystko dzieje sie na prawde. Pierwszy lot do Dusseldorfu trwal okolo 2h, na lotnisku spotkalam moja host siostre. Z nia i z grupa niemcow polecielismy do Newarku nieopodal New York-u :D lot byl dosc dlugi ale jakos szybko zlecialo, bo przed wejsciem na poklad dowiedzialam sie ze fundacja zmienila mi miejsce na biznes klase szok <3 Pierwsze wrazenie New York-u z lotu ptaka niesamowite, malo nie posikalam sie ze szczescia :D Odebrali nas ludzie z fundacji i pojechalismy do hotelu w ktorym spedzilismy nastepne 3 dni. Bylam w pokoju z meksykanka i wietnamka :). Zwiedzalismy duzo , bylismy na Empire State Bulding i plynelismy statkiem zobaczyc statue. Mielismy tez troche czasu na zakupy :) Pierwsze amerykanskie "smieciowe zarcie" mam za soba :D. Zolte taksowki i ogromne wierzowce, poprostu marzenie <3 te 3 dni beda nie zapomniane i jeszcze na pewno chce tam kiedys wrocic :)
Nastepny lot byl rownie dlugi bo az do San Francisko. Myslalysmy ze sie spoznimy na samolot, ale na szczescie sie opoznil i musialysmy jeszcze dlugo czekac -_- lot do Chico trwal okolo 50 min. Stresowalysmy sie niesamowicie przed spotkaniem naszych hostow, ale wszystko bylo dobrze :) czekali na nas z balonikami koloru flagi usa <3. przytulilismy sie na powitanie troche sztywno, no ale wiadomo jak to na poczatku XD. Dom maja przepiekny, basen , bilard poprostu marzenie <3 Mam wlasny pokoj nie wiedziec czzemu jest w nim lodowka i mikrofalowka :p
Mialam weekend na przygotowanie sie do szkoly, wiec troche malo :)
Ps: zaraz sklece jakass notke o pierwszym dniu szkoly :) Jak narazie wszystko jest lepiej niz myslalam <3
Widok z Empire State Bulding
ja i reszta exchangow z mojej grupy
mms<3
yellow cab <3
Statue of liberty
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.jpg)



